Katharsis

Wszystkie moje połączenia nerwowe są jakby z płynnego metalu, parzą, goreją i dają o sobie znać. Bywało gorzej. Ten wstrząs, grom i miliony elektrycznych atomów, które pochłonąłem sprawiają, że echo uderzenia rozchodzi się po moich kościach nawet dwie noce po zdarzeniu na polu z Pitbulami.
Kamień Eco, wszechwiedza, bogactwo i sława po krańce Świata. Te nic niewarte doczesne dobra przysłoniły mi cel mojego istnienia. Dbanie o stado, dbanie o Antiri, wychowanie potomstwa.
Cóż ja sobie wyobrażałem? Gdzie się podziały moje zasady i czemu ignorowałem rady moich dobrych współtowarzyszy?
Nadeszła chwila refleksji. W tym beznadziejnym, ale stabilnym stanie, gdzie chyba tylko głowa działa jak należy.
Muszę wymyślić plan działania. Nie taki, który zakłada, że się wyliżę i jakoś tam będzie. Nie, bycie w stadzie ze słabym liderem to zwykła komiwojażerka. Jest wiele stad, które są dobre z zewnątrz, mają zasady i spełniają swoje cele. Jednak w obliczu zagrożenia najczęściej uciekają lub wchodzą w jednostronne, karkołomne układy, aby przeżyć.
Przeżyć za wszelką cenę, bronić swojego stylu życia, swoich rozrywek, swoich samic, swoich starszych ze stada.
Żaden wilk samotnie nie żyje prawdziwym życiem, Owszem, może egzystować, bo samotne polowania również bywają owocne. Może nawet uzbierać solidny kapitał, mieć rozrywki i czas, aby z nich korzystać.
Ale to nie to samo, co w stadzie.
Tutaj dostaje się wsparcie, a najsłabszy czuje się jak najsilniejszy.

Jestem Ralat i właśnie przeżywam Katharsis.

Po pierwsze trzeba zabezpieczyć się przed powrotem Pitbuli. Gdy tylko dotrze do nich wiadomość o moim farcie, zaczną węszyć. Psy jak to psy, węszą wszędzie, gdy nadarzy się okazja dokończą robotę. Gdybym miał wynajmować najemników dałbym im solidną nagrodę za dostarczenie dowodu na śmierć mojego wroga.

Nie mam zbyt wielu wojowników, nasze siły zostały rozbrojone jak Polskie wojsko pod ministrem Antonim. Nie ma o zbierać, Ci najlepsi polegli na polu Eco i nic ich nie przywróci do życia. Pozostaje ukrycie się i odzyskiwanie sił poprzez przyspieszony trening surwiwalowy młodszych wilczurów, które zaczęły już dorosłe życie, ale nie mają doświadczenia w walce. Może mają pierwsze potyczki za sobą, jednak bardziej na polu miłosnym. Chociaż miłość z wojną mają więcej wspólnego, niż nie jeden stary wyga dojrzy.

Jak tylko odzyskam większość sił wydam polecenie, aby udać się na neutralny teren na górę Wszechwiedzy. Tam będziemy pod dobrą ochroną, żadne psy nie znajdą tam miejsca. Całkiem dobra lokalizacja, aby zreperować zdrowie i odpocząć.

Po drugie, muszę się dowiedzieć kto za tym stoi. Możliwe, że jak usunę zleceniodawcę pitbule zrezygnują z roboty, bo kto im wypłaci nagrodę? A nadstawiać karku za niepewną sumę jest rzeczą niepraktyczną. Pitbule są bardzo praktycznymi zwierzętami.

Trzeci punkt i ostatni, straciłem zaufanie całego stada, podjąłem niepotrzebne ryzyko, które skutkowało śmiercią wielu wilczurów i odpowiedzialność spada na mnie. Od teraz zyskałem kilku pretendentów do bycia liderem Alfa. Niestety, moim głównym przeciwnikiem jest… moja własna samica. Na świecie żyje wiele stad, gdzie samica Alfa ustanawia zasady i nie wiedzie im się źle. Ogólnie samice mają bardzo rozwinięte zmysły, błyskotliwe umysły i dobre rozwiązania różnych problemów. Co nie zmienia faktu, że są istotami emocjonalnymi, a zdrowy rozsądek jest najważniejszym atrybutem lidera. Matka Natura też jest istotą emocjonalną. Zwierzęta pozbawione emocji to psychopaci. Żyją tylko po to, aby się samorealizować kosztem wszystkich innych zwierząt. Niestety, ale z psychologicznego punktu widzenia, najlepszą samicą Alfa byłaby psychopatka. Sam zdrowy rozsądek pozbawiony emocji. Jak te maszyny, co to nie raz obserwowałem na skraju puszczy. Ludzie są nieźli, jak jakaś praca jest za trudna, to każde zdrowe zwierze rezygnuje i szuka łatwiejszej. Tylko nie ludzie, oni budują maszyny, aby wykonać pracę, która jest ponad ich gatunkiem. Tym sposobem przewyższają inne gatunki zwierząt i mogą nimi zarządzać, bo są silniejsi. Także maszyna samica Alfa bez emocji z logicznym myśleniem może być liderem, który liczyłoby się na arenie między stadnej.
Jednak Matka Natura jako, że jest istotą emocjonalną nie stworzy nigdy takiej samicy z prostej przyczyny. Taka Samica byłaby z biologicznego punktu widzenia śmieciem, bez dążenia do rodzicielstwa.

Tak więc nie mogę zgodzić się na aspiracje mojej Antiri, bo byłoby to kosztem wszystkich.
Myślałem tak jeszcze dobre ćwierć nocy, póki nie zmorzył nie leczniczy sen. Nawet nie czułem małego, szarego, niepozornego kamyczka tkwiącego przy mojej złamanej łapie.
A ten kamyk raz promieniował, a raz ciemniał. W zależności o czym myślałem…

0 comments on “KatharsisAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *